piątek, 13 lutego 2015

Rozdział 1

Uwaga nie sprawdzony,mogą być błędy :8
Liczę ,że was nie zanudzę :*


 Ostatni raz popatrzyłam na swój pokój.Ciemne ściany niedawno całe w plakatach różnych zespołów,typu Green Day,Nirvana czy AC/DC.Czarno czerwone meble,Duże łóżko z  narzutką.To przeszłość.Wszystkie wspomnienia zostawiam tutaj.Wszystkie.Dobre i złe.Zaczynam nowe życie.Nie jestem już tą samą dziewczyną co kiedyś.Teraz mogę się nazwać Ana* Wampirzyca i zimna suka.Po stracie rodziców całkowicie się zmieniłam począwszy od muzyki a kończąc na wyglądzie i moim zachowaniu.Stałam się wulgarna,i obojetna na uczucia innych.W  ciągu 10 miesięcy wywalili mnie z kilku szkół.Między innymi za liczne bójki,bądź inne wykroczenia.Teraz zacznę uczęszczać do Rosvel High oddaloną o kilkadziesiąt kilometrów od Malbourne.Ostatni raz spojrzałam  na pokój i zamknęłam drzwi.Zeszłam po schodach  na dół.Ciotka krzątała się po kuchni.
-Cześć-przywitałam ją buziakiem w policzek
-No nareszcie,zjedz śniadanie i jedziemy.Bo czeka nas długa droga-Posłała mi ciepły uśmiech.Choć w jej oczach widziałam smutek.Nie byłam najlepszą siostrzenicą ale mimo to robiłam wszystko by nie sprawiać wielu kłopotów lecz to było trudniejsze.Gdy ciocia mi powiedziała całą prawdę.Byłam w szoku ale w końcu się pogodziłąm z tym ,że jestem wampirem.Moja ciocia mi powtarzała ,że moje zachowanie jest normalną cechą dla wampira
-Dobrze.
 Zabrałam się za jedzenia kanapek,popijałam to herbatą którą przygotowała dla mnie ciocia.
Po skończonym posiłku wróciłam dołazienki w celu przebrania się,i wykonania makijażu.Mój dzisiejszy outfit był nieco inny niż zwykle.Składał się on z czarnych krótkich spodenek z wysokim stanem lekko podartych i białego croop topu z  czarnym napisem Fu*k You.Tak chodziłam w takich ciuchach i było to dla mnie normą.Gdy już się przebrałam z piżamy w mój outfit wzięłam się za makijaż.Składał się on z podkładu,pudru,maskary,kredki do oczu,eyelinera,i czerwonej szminki.Włosy szybko rozczesałam szczotką i zaczęłam pakować kosmetyki do kosmetyczki.Przed samym wyjściem poperfumowałam sie.Zbiegłam po schodach do salonu.Gdzie czekała ciocia.
-Jedziemy?-zapytałam
-Za  30 minut,słonko.
-Dobrze,coicu ja idę szybko do sklepu ok?
-Okey,ale weź telefon.
-Ok ok.
Ruszyłam do holu,skąd wzięłam swoją torebkę i wsadziłąm do niej telefon,słuchawki oraz portfel.Na nogi wsunęłam czarne Air Maxy i wyszłam z domu.
 Droga do sklepu zwykle schodziła mi 10 minut.Teraz jednak zaczęłam zwracać uwagę na szczegóły tego miasta.Przechodząc przez park,widziałam wiele par siedzących na ławkach i się obściskujących,rodziny z dziećmi.Wszystko  co straciłam.Szybko weszłam do sklepu i rozpoczełam 'mini' zakupy.Wzięłam to co będzie mi najpotrzebniejsze ponieważ w Rosvel High z tego co mi ciocia opowiadałą są wyznaczone daty i godziny wyjścia ze szkoły.Prawdopodobnie raz w miesiącu możemy wyjśc poza teren szkoły.A w pobliżu nie ma żadnego sklepu,ponieważ szkołą jest na ''odludziu'' .Do koszyka wsadziłam kilka żeli pod prysznic,dwa mydełka,Eos'y które uwielbiam,tusz do rzęs,maskarę,puder i kilka innych kosmetyków.Na drogę dwie paczki gum do żucia,gazetę i jakieś żelki.Z zakupami udałam się do kasy.
-O Ana miło Cię widzieć-Usłyszałam ten przesłodzony głosik.
-Czego chcesz Nicole?
-Ja niczego,przyszłam isę przywitać z moją kumpelą.
-Nie nazywaj mnie tak.
Zapłaciłam kasjerowi za zakupy i szybko je spakowałam do jednej siateczki.Ohh jak mi będzie brakować tej suki.Pewnie się zastanawiacie kto to Nicole?Ugh byłysmy przyjaciółkami.Byłyśmy.Dwa lata temu Nicole i mój chłopak ze sobą spali.Nie potrafilam jej tego przebaczyć.Nie umiałam.Potem stała się dziwką,pchała się każdemu do łóżka.Dosłownie.Gdy tylko się dowiedziałą o śmierci moich rodziców zaczęła sie ze mnie nabijać wraz z resztą słynnej ''elity''.Nareszcie ich nie będzie.Nim się zorientowałam byłam już na naszym podwórku.Weszłam do domu.Ciocia czytała gazetę.
-No nareszcie.Co tam kupiłaś?
-Kilka kosmentyków,żel pod prysznic i żelki na drogę.-Posłałam jej uśmiech.
-Ok chodź musimy się zbierać czeka nas długa jazda.
-Okey.
 W mgnieniu oka spakowałysmy z ciocią moje dwie duże walizki do bagażnika a torbę podręczną wzięłam do przodu.
~~Godzinę później~~
Jedziemy już od jakiejś godziny w nieznanym mi kierunku.Jest dopiero 14:30 a czuję jakby minęły wieki.Nucąc piosenkę Demi Lovato i Olly'ego Murs'a -Up wjechałysmy w jakiś las.
-Daleko jeszcze?Zapytałam
-Ana jedziemy dopiero godzinę,jeszcze conajmniej cztery.
-Aż tyle?
-Tak .Rosvel High jest na odludziu by nik z ludzi jej nie znalazł.
-Ok ok.
-Anabell prosze uważaj na siebie.I nie bierz do siebie to co mówią inni.
-Ciociu wiem.Pamiętam.
-Ohh jak ty szybko dorosłaś.
-Ciociu bo się popłacze prosze.
-Pamiętam jak latałaś po domku jak przyjeżdżałaś do mnie w wakacje i krzyczałaś 'Jestem bandytą łapcie mnie' Byłaś taka niewinna a teraz?Haha jesteś śliczną dorosłą kobietką.
-Ciociu prosze..
-No key.Ale będę bardzo bardzo bardzo tęsknić.Pamiętaj dzwoń kiedy chcesz.I prosze Cię nie rób kłopotów ok?
-Obiecuję.Ty też dzwoń,jak będzie sie coś działo.
-Obiecuję.Widzę ,że chce Ci się spać spróbuj się zdrzemnąć.
-Okey.
Oparłam głowę o szybę i próbowałam usnąć.Po dłuższej chwili zaprzestałam prób i po prostu zaczęłam grać na telefonie.Ciągle przegrywałam i się wkurzałam.Zalogowałam się na tt,po przejrzeniu kilku tweetów wylogowałam się,nie chciało mi si ę nic robić,było tak nudno.Ciocia była skupiona na drodze.Wyciągnęłam z torby słuchawki i podłączyłam do telefonu.Włożyłam je do uszu i wybrałąm losową piosenkę trafiłam na Olly Murs - Wrapped Up ft. Travie McCoy była to chyba jedna z moich ulubionych piosenek.A Olly? Boze jak ja go kocham no jest świetny,Niestety nigdy nie byłam na jego koncercie ale kto wie może się uda .Podspiewując sobie piosenkę,jechałyśmy.Godziny się bardzo bardzo dłużyły.
-Ciocu za ile będziemy?
-Myslę ,że jak nie bedzie korków ani nic do za półtorej godziny.Jesteś głodna?
-Troszkę,a ty?
-Też co powiesz na KFC?
-Z przyjemnością.
-Ok za 20 minut powinien byc napis.
-Ok ok będę patrzeć
Tak jak ciocia mówiła po niecałych 20 minutach było KFC.Zaparkowałysmy na parkinku i wysiadłyśmy z samochodu.Złożyłysmy swoje zamówienia czyli ja sałatkę grecką,pepsi oraz małe frytki zaś ciocia sałatkę grecką i wodę.Przeprosiłam ciocię i psozłam do łazienki.Załatwiłam swoje potrzeby i wróciłam na miejsce.Jedząc i rozmawiając spędziłąm przyjemnie z ciocią czas.Gdy już zjadłysmy i wypiłyśmy wyrzuciłysmy  papierki itp.,nastepnie ruszyłysmy w dalszą drogę.Byłam zmęczona i usnęłam.~~~~

-Ana wstawaj już prawie jestesmy,ejj Ana-poczułam szturchanie w łokieć otworzyłam oczy,na dworze było ciemno,wszędzie drzewa,żadnej latarni nic...
-To tu?
-Tak za 10 munut bedziemy.
-Ok ok.
Patrzyłam cały czas przez szybę.Wszedzie drzewa no szlag.Jechałyśmy w ciszy.Droga minęła szybko.Zatrzymałysmy się pod jakąś bramą,pod ktorą stała dziewczyna,gdzieś w moim wieku.Wysiadłyśmy  z samochodu.
-Dobry wieczór,Jestem Suzan,Pani Faith prawda?
-Tak to my-powiedziała ciocia.
-Cześć-blondynka skierowała to do mnie,-Będziemy miały razem pokój na pewno się zaprzyjaźnimy.
-Tak na pewno-posłałam jej lekko wymuszony uśmiech.
Wzięłam od cioci walizki i mocno ją przytuliłam.
-Kocham Cię-wyszeptałam je do ucha.
-Ja ciebie też,księżniczko.Dzwoń,pamiętaj.Ja nie mogę iść.Kocham Cię uważaj na siebie.
-Obiecuję.-Pomachałam jej i podeszłam do blondynki
Suzan pomogła mi z jedną walizką.Otworzyła wielką starą bramę i weszłysmy przez nią.Dziewczyna ją zamknęła.Tu wszystko było inne.Był lasek ale oświetlony,co chwilę jakaś ławeczka.Gdy weszłysmy do szkoły,Suzy* zaprowadziła mnie do pokoju drektorki.
-Dobry wieczór pani Fell.-powiedziała Syzy gdy weszłysmy
-Dobry wieczór.Czy to Anabell?
-Tak,przed chwila przyjechała.
-Dobrze,tu masz plan zajęć-podała mi karteczkę.Ksiązki masz już w pokoju.Teraz zmykajcie odstawić rzeczy i na kolację.
-Dobrze ,dobranoc.
Wyszłysmy z gabinetu i skierowałysmy sie w stronę wyjścia ze szkoły.Na prawo od drzwi głównych była ścieżka prowadzaca do akademiku.Jak się okazało mamy pokój 205 znajdujący się na drugim piętrze.Po 20 minutach wdrapałyśmy się na górę.Nasz pokój był przed ostatni.Gdy blondynka otworzyła drzwi ukazał mi się nie duży pokój z dwoma łózkami i ogromną szafą.
-Więc tak, to jest twoej łózko-pokazała mi łózko z czerwoną narzutką.A to moje-wskazała na drugie.-Szafę mamy na pól ale myślę że damy radę.Łazienka też wspólna i mamy lodówkę.
-Okey okey.-posłałam jej ciepły uśmiech.
-Chodź na kolację
-Wiesz ja chyba zostanę,jakoś nie jestem głodna.Wypakuję się,ty idź
-Ok ale zastanów się.
-Jestem pewna,idż
-Okey
Po chwili zostałam sama w pokoju.Rozpakowanie walizek zajęło mi dobre  40 minut,w tym czasie Suzy wrociła z kolacji i zdążyła się umyć.Ja  po skończonej czynności,jaką było wpakowanie wszystkich ciuchów do szafy odłożyłam walizki pod łózko i zacżęłam wypakowywac kosmetyki.Jak dobrze ,że było miejsce  w szafce nocnej.Wsadziłam do niej wszystkie kosmetyki,ładowarkę do telefonu casy na telfon,kremy i żele.Z ręcznikeim i piżamą udałam isę do łazienki.Szlak wiedziałam nie wzięłam płatków kosmetycznych i płynu do demakijażu z domu.
-Suzy?
-Tak?
-Pożyczyła bys mi  płatki kosmetyczne i płyn do demakijażu?
-Jasne szafka nad umywalką.
-Dziękuję bardzo.
-Nie ma za co.
Zmyłam makijaż i wyrzuciłam oba płatki.Nalałam do wanny trochę wody i wlałam troszeczkę olejku kokosowego.Po 10 minutach releksu,gdy zmyłam z sibie cały 'bród' dzisiejszego dnia spokojnie wypusciłam wodę i przebrałam się w piżamę.Postanowiłam ,że umyję włosy i zrobię 'fale'Po skończonym myciu włosów przesuszyłam je ręcznikiem i spryskałam odżywką.Nastepnie zrobiłam dwa warkocze i wyszłam z łazienki.Moja wspólkoatorka leżała i czytała ksiązkę.
Położyłam isę na swoim łózku i myslałam o jutrzejszym dniu.
-Kim jesteś?-Zapytała po chwili
-Wampirem a ty?
-O jak super,ja też.
-To fajnie
-Idziemy jutro razem na śniadanie?
-Oczywiście-uśmiechnełam sie co koleżanka odwzajemniła
-Nastaw budzik na 6:30
-Co??????
-No tak .Śniadanie jest o 8:00 a potem wio na zajęcia.
-Przecież ja nie wstanę-Dasz radę.
-Ugh to lepiej wszstko od razu sobie przygotuję.
-Tak trzymaj.
Podeszłam do szafy i przygotowałam mój outfit składający się z czarnych podartych rurek do tego jeansową koszulę.Zadowolona szybkim wyborem przeszłam do butów i postanowiłam ,że ubiorę te same buty co dziś czyli Air Maxy.Zestaw zaniosłam do łazienki.Nastawiłam budzik na 6:00 tak abym zajęła pierwsza łazienkę.Szybko spakowałam  ksiązki na jutro do torby.Około 24:00 po naszej długiej rozmowie zapoznawczej z Suzy  poszłyśmy spać..

~~~~
Niewyspana zwlekłam się z łózka i  wyłączyłam budzik.Podreptałam do łazienki.Ubrałam swoją koronkową bieliznę a nastepnie outfit.Wyszłam z łaznieki po kosmetyki.Dzisiejszy makijaż był niezbyt mocny.Ale też nie był delikatny.Nałożłma troszkę fluidu następnie troszkę różu,maskary oraz eyeliner'a.Usta lekko podkresliłam różową szminką.Włosy rozpuściłam i przeczesałam tylko palcami.Efekt był okey więc jeszcze spryskaąłm się swopimi ulubionymi perfumami i wyszłam z łazienki.Suzy,Krzątała sie po pokoju,pewnie czekała aż wyjdę z łaznieki.
-Już wolna.przepraszam,że Ci zajęłam łazienkę.
-Nic sie nie stało.Daj mi 10 minut.
-Okey.

Usiadłam na łózku i włączyłam sobie pierwszą lepszą piosenkę.Drzwi od łazienki się otworzyły a Suzy wyszła w czarnej skórzanej spódniczce przed kolana i podobnej koszuli do mojej do tego białe conversy a włosy miała lekko sfalowane.Miaął bardzo podbony makijaż do mnie.O 7;45 wyszyłśmy z pokoju kierując się na jadalnię.Szczerze?Denerwowałam się.Nie wiem czym,ale jednak.Gdy weszłysmy na jadalnię,było trochę jak w Harrym Potter'ze cztery długie stoły  i jeden krótszy dla nauczycieli.Wszystkie pary oczu skierowane były na nas.
-Chodż tam jest nasze miejsce-Suz kiwnęła głową i pociągnęła mnie za soba.
Usiadłysmy prawie no końcu przed ostatniego stołu.Koło nas siedziały dwie dziewczyny i kilku chłopaków.Byli tak pochłonięci rozmową ,że nas nie zauważyli i dobrze.Na sniadanie zjadlam  dwie kromki z serem i do tego herbatę.Pierwszą lekcję miałam razem ze swoją współlokatorką a była to chemia.Skierowałysmy się do wyznaczonej sali.Niestety ale nauczycielka nie pozwoliła nam razem usiąśc więc Suz siadła w przed ostatniej ławce z jakąś dziewczyną a ja sama w ostatniej.Wszystkiew spojrzenia skierowane były na mnie.Nie rozumiem o co chodziło.W trakcie lekcji do klasy weszło dwóch chłopaków bliżniaków.Jeden usiadł w trzeciej ławce a drugi zmierzał do... nie nie nie do mojej nie błagam.
-Nowa?-Zapytał i pokazał swój piękny uśmiech Anabell  co ty gadasz!
-Tak.
-Luke Brooks.
-Anabell Faith
.


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Cześć miśki mamy rozdział 1 :)
Mam nadzieję ,że was nie zanudziłam :*

Ana* -czesto była tak nazywana,skrót od Anabell

4 komentarze:

  1. Cudny rozdział
    Czekam na kolejny
    Do nn :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Troszeczkę mi przeszkadzają Twoje błędy. To tylko moje zdanie, ale uważam, iż po każdym znaku interpunkcyjnym powinnaś dać spacje. Fabuła jako tako dobra. Uważam jednak,ze gdybyś przeczytała tekst poprawiłabyś go. Byłby lepszy. Przepraszam, że tak od razu krytykuje. Pozdrawiam i zapraszam do siebie. za-gu-bio-na.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń